Powidła śliwkowe bez mieszania

Powidła śliwkowe bez mieszania

Rewelacyjne powidła, które właściwie robią się same. Bez mieszania, bez pilnowania żeby się nie przypaliły.

Robię je już kilka lat i zawsze smakują wyśmienicie.

Przepis na te pyszności znalazłam już dawno temu w sieci, nie pamiętam gdzie, wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że kiedyś będę prowadziła bloga i że wypadałoby napisać, kto jest autorem. Z góry przepraszam.

Serdecznie polecam :-)

Składniki:3 kg wypestkowanych śliwek węgierek

0,5 kg cukru

3 łyżki octu

Wypestkowane śliwki zasypujemy cukrem i zalewamy octem. Mieszamy. Robimy to w garnku, w którym będziemy je później gotować - to ważne!

Garnek odstawiamy na 24 godziny bez przykrycia w miejsce, gdzie nie będzie narażony na jakiekolwiek przesuwania, żeby uniknąć niepotrzebnemu zamieszaniu.

Po upływie wymaganego czasu stawiamy garnek na bardzo mały ogień ( NIE MIESZAMY! ) i gotujemy 4 - 5 godzin.

Śliwki nam naprawdę nie będą przywierać, ani się przypalać, jeśli ich nie zamieszamy.

Po kilku godzinach gotowania ubędzie nam większa połowa i to jest ten moment, kiedy możemy wreszcie użyć łyżki i zamieszać nasze gotowe już prawie powidła.

Ja w tym momencie biorę tłuczek do ziemniaków i jeszcze trochę rozdrabniam te śliwki, które były na samej górze i nie zrobiła się z nich wymagana papka :-) ale to trwa dosłownie kilka sekund.

I to już koniec całej roboty. 

Gorące powidła wkładam do wyparzonych słoiczków, zakręcam i odwracam je do góry dnem do ostudzenia.

Z jednej porcji wychodzi 5 słoiczków po ok. 300 ml, a że robię je od tygodnia codziennie, więc już trochę nachomikowałam na zimę :-)